Sztuka szlifowania diamentów przyszła do Europy ze Wschodu

postheadericon Sztuka szlifowania diamentów przyszła do Europy ze Wschodu

Fatum ukryło znów klejnot na cztery stulecia przed oczami ludzi. W 1950 roku pojawił się u nowojorskiego jubilera Henry’ego Winstona maharadża hinduski i przyniósł do sprzedaży ów niezwykły diament, opiewany przez średniowiecznych trubadurów i poetów Odrodzenia. Dziś ów symbol miłosnego temperamentu damy Alienor oraz wiecznej młodości pięknej Diany znajduje się w posiadaniu prywatnym. Czy przyniesie komuś szczęście w amorach?

Ponieważ forma szlifu nazywana briolette zbliżona jest do stylizowanej łezki – być może, że obok sławy przynosił ów stary diament łzy wszystkim swym kolejnym właścicielom. Różne bywały kształty cennych kamieni – od kaboszonów, kamieni o szlifie tabliczkowym, przez rozety oraz inne, coraz lepsze i piękniejsze.

Sztuka szlifowania diamentów przyszła do Europy ze Wschodu. Rzemieślnicy europejscy wzbogacili własną inwencją arkana tej trudnej specjalności. Najwcześniej nauczyli się tej sztuki Wenecjanie, a potem przejęli ją mistrzowie z Paryża, stamtąd poniesiono ją dalej do Brugii i Antwerpii. Gdy jednak Hiszpanie rozpoczęli we Flandrii swe krwawe rządy – około 1585 roku majstrowie ze szlifierni diamentów uciekali do północnych Niderlandów, gdzie, zwłaszcza w Amsterdamie, powstał potężny ośrodek szlifowania drogich kamieni. Uciekający przed inkwizycją Żydzi z Hiszpanii rozpoczynali pracę w tym zawodzie. A był to o tyle możliwy dla nich fach, że jako nowa specjalność nie podlegał ograniczeniom cechowym. W tych czasach nie wolno bowiem było nie chrześcijanom być członkami cechu.

Praca w szlifierniach diamentów była ciężka, wymagała napiętej uwagi – nader łatwo było bowiem popsuć bezcenny kamień. Siłą roboczą były przez wiele lat żony owych szlifierzy, obracały bowiem kola napędowe, potem zastąpiły je konie bądź maszyny parowe. Wcześniej jednak nastąpiły ograniczenia powstały syndykaty, nie zezwalające szlifować na własną rękę.

Leave a Reply